Autor: daguchna Data: 30 Marzec 2011
Ostatnie wyjście do teatru w niedzielę stało się kolejną okazją, żeby sobie troszkę poeksperymentować z ciuchami
Oczywiście w granicach czegoś, co żartobliwie można nazwać normą. O ile na spektakl dla dzieci zdarzyło mi się polecieć w tym, co normalnie nosiłam do szkoły – dżinsy, kolorowa bluza itp. – o tyle na jakąś premierę czy takiego Kafkę wypada się trochę bardziej odstrzelić. Wszak to świątynia sztuki


Właściwie o każdej z tych rzeczy można coś powiedzieć. Przede wszystkim bluzka – Zente Collection, kupiona nieco ponad rok temu, nie pamiętam już, za ile, specjalnie na… premierę w teatrze
Otrzymana razem z powyższym paskiem, sprawdziła się świetnie i od tamtego czasu chętnie ją wdziewam, kiedy potrzebuję być nieco bardziej elegancka. Nie tylko do teatru!
Chociaż w okresie jesienno-zimowym moje “teatrowe” stylizacje opierają się ostatnio głównie na niej albo na czarnej bluzce z wpisu “Trendi?”. Spódniczka – Impuls, wygrzebana jakiś czas temu z jakiejś szafy. Podejrzewam, że dostałam ją wieki temu od znajomej rodziców, a z racji mojej paroletniej niechęci do miniówek leżała biedna nieużywana. A rajstopy są z Tesco. Kupione za 19 złotych (o dziwo, pamiętam xD) ponad trzy lata temu chyba, bo coś koło grudnia 2007 – pamiętam, bo też po raz pierwszy użyte zostały do wyjścia do teatru. Notabene na spektakl, gdzie jedną z głównych aktorek zaopatrzono w identyczny model
Taki prosty, szykowny, kobiecy zestawik. Głównie ze względu na bluzkę, której falbanki optycznie powiększają nieco biust, no a pasek podkreśla talię, chociaż bez niego też można dobrze wyglądać :) Swoją drogą chciałam kiedyś kupić w podobnym kroju, ale czerwoną, niestety była na tyle ładna, że ktoś mnie ubiegł…
Aha, jakby kogoś interesowało – do tej całości były jeszcze niebieskie kozaczki do kolan, Mauros, kupione za 50 złotych jeszcze przed zimą chyba :)